Takich szkół nie ma, czyli kilka słów o Hetmańskim musicalu

Iwona Dybus-Grosicka, absolwentka i mama uczennicy, 19 paź 2024 @ Facebook

Takie rzeczy po prostu się nie dzieją.
Przede wszystkim – takich szkół nie ma. Jak się jest szkołą lokalną, z uczniami z okolicy, daleko od ośrodków uniwersyteckich – to nie da się mieć wyników jak 9 miejsce w Polsce w rankingu liceów Perspektyw 2024 i 4 miejsce w rankingu maturalnym tamże. Jak się pytali byłego już dyrektora I Społecznego LO im. Hetmana Jana Tarnowskiego w Tarnobrzegu jak się da, skoro się nie da – kilka miesięcy temu powiedział w jakimś wywiadzie, że młodzież żyje tu nie tylko nauką, ale i pasjami – i w zasadzie to oni by mogli musical zrobić.
No i zrobili.
Jarosław Piątkowski – wiadomo, fajny gość, społecznik, można go zauważyć za kulisami różnych wydarzeń. Ale żeby musicale pisać? Piosenki komponować?
Kama Wolska – niesamowicie dzielna dziewczyna, z pasją do śpiewania (no dobra, pasję to ja też mam, ale ona jeszcze umie) – ale żeby scenariusz i reżyseria musicalu?
Próby trwały kilka tygodni. No ale nie kilka tygodni, bo nauczyciele i uczniowie są zajęci, więc tak naprawdę czas jest w sobotę, a i to wyrwany innym zajęciom.
Piosenki wyłącznie oryginalne – co do muzyki i tekstu. Wykonawcy – uczniowie i nauczyciele. Śpiewali, tańczyli, salta robili. Ekspertką nie jestem, ale na moje amatorskie ucho to było bardzo bardzo dobre, na moje amatorskie oko to było fajnie skomponowane wizualnie. Przesłanie proste, ale podane w tonie mało moralizatorskim – a w każdym razie nie nużącym, bo na pierwszym planie był show.
A wszystko zaprawione atmosferą miejsca stworzonego z pasją i z pasji – gościnnej Wozowni.
Tak się nie robi przedstawień szkolnych.
Nie da się tak po prostu amatorsko napisać musicalu.
W szkole, gdzie co roku kupuje się worek batoników jako dodatek do świadectwa maturalnego za napis „100%” na tym świadectwie – nie da się zagonić tych uczniów, żeby zostawili książki i śpiewali i tańczyli na scenie. A ich nawet nie trzeba było zaganiać, sami chcieli.
Bo to, że się nie da własnymi siłami stworzyć miejsca z profesjonalną sceną i udostępniać ją chętnym – to wiadomo, że się nie da, tylko we Framie nie wiedzieli.
W sobotę kolejne przedstawienia. Idźcie, bo warto.

/IDG/

Ustawienia dostępności