Salamanca zostaje na dłużej

Czasem trzeba wyjechać ponad dwa tysiące kilometrów od domu, żeby przekonać się, ile naprawdę potrafimy. A kiedy do walizki pakuje się hiszpański, ciekawość świata i odrobinę odwagi, może z tego powstać naprawdę dobra historia.

Tę historię Ania przywiozła z Salamanki. I właśnie tak ją zapamiętała:

Mój pobyt w Salamance był fantastycznym doświadczeniem! Samo miasto jest przepiękne, a spacerując jego ulicami, można podziwiać liczne zabytkowe budynki. Charakterystyczna dla Salamanki jest przede wszystkim architektura renesansowa i platereskowa, dzięki której miasto ma swój wyjątkowy, historyczny klimat. Największe wrażenie zrobił na mnie Uniwersytet w Salamance, to jeden z najstarszych uniwersytetów w Hiszpanii. Jego główny budynek zachwyca przede wszystkim bogato zdobioną fasadą, pełną rzeźb i niezwykłych detali. To właśnie ona wyróżnia się spośród innych budynków i sprawia, że trudno przejść obok niej obojętnie. Kolejnym elementem, który sprawił, że tak dobrze wspominam Salamankę, są jej mieszkańcy. Wszyscy byli bardzo uprzejmi, spokojni i pomocni. Samo miasto wydało mi się również niezwykle bezpieczne zarówno w ciągu dnia, jak i wieczorem, co sprawiało, że mogłam swobodnie poznawać je i korzystać z pobytu. Mieszkając w akademiku, poznałam wielu wspaniałych ludzi, a każdy z nich pochodził z innego kraju. Również podczas zajęć na kursie miałam okazję spotkać osoby z różnych zakątków świata. Było to świetne doświadczenie, ponieważ mogłam poznać inne kultury, usłyszeć różne języki, a przede wszystkim ćwiczyć język hiszpański. Czasami rozmowy nie były łatwe, ale właśnie takie sytuacje pozwalają przełamać nieśmiałość i stopniowo pokonywać barierę językową. Na kursie, oprócz czterogodzinnych lekcji każdego dnia, podczas których poznawaliśmy nowe zagadnienia i utrwalaliśmy je poprzez różnego rodzaju aktywności, odbywały się również zajęcia popołudniowe. Były one bardzo różnorodne, m.in. zwiedzaliśmy miasto, uczyliśmy się tańczyć bachatę i flamenco, a także braliśmy udział w różnych grach terenowych. Najlepsze było to, że wszystkie te aktywności odbywały się oczywiście w języku hiszpańskim! Dzięki temu mogliśmy uczyć się języka nie tylko podczas tradycyjnych lekcji, ale również w praktycznych i przyjemnych sytuacjach. Cały kurs zakończył się testami, które udało mi się zdać z wynikiem pozytywnym! Byłam bardzo zadowolona z tego osiągnięcia, ale przede wszystkim cieszę się, że mogłam przeżyć tak wyjątkową przygodę. Pobyt w Salamance był dla mnie nie tylko okazją do nauki języka hiszpańskiego, ale również możliwością poznania nowych ludzi, kultur i samej siebie. Było to doświadczenie bardzo rozwijające, ciekawe i pełne niezapomnianych chwil. Zdecydowanie polecam każdemu przeżycie takiej przygody!

I tu właściwie moglibyśmy postawić kropkę. Ale wolimy postawić wielokropek …
Bo najlepsze stypendia nie kończą się wraz z powrotem do domu. Zostają w większej swobodzie mówienia, w odwadze do podejmowania kolejnych wyzwań, w nowych znajomościach i w przekonaniu, że świat staje się znacznie bliższy, kiedy potrafimy się z nim porozumieć.
Ani gratulujemy świetnie wykorzystanej szansy. A wszystkim uczącym się języków życzymy, żeby kiedyś trafili na swoją własną Salamankę, cudownego miejsca, w którym wiedza ze szkolnej ławki spotyka się z prawdziwym życiem.

Bo najciekawsze historie zaczynają się właśnie tak 🙂
AG/RKL

Ustawienia dostępności